Księga wiatru, ognia i deszczu

Zbigniew J.Derda
opr. graf. Marta Rostecka
ISBN: 978-83-7679-126-5
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 31
Do koszyka Cena: 14,80 zł

Opis

„... tak, myślałem o tym, czy na trzydziestolecie swojej pracy twórczej nie wydać wyboru wierszy. Jednak sześć lat temu zostałem „doszczętnie” okradziony ze wszystkiego co miałem. Zostałem tylko z plecakiem. Ciekawym wytłumaczę, że stało się to, gdy wyjechałem na pogrzeb ojca - do innego miasta, a że niedaleko miałem domek po babci, więc postanowiłem troszkę tu pobyć i uporządkować podwórko, a była akurat ładna wiosenna pogoda... Kiedy wróciłem do wynajmowanego mieszkania, niestety zamek był wymieniony, a ja zostałem z plecakiem w którym było tylko kilka par skarpetek i majtek na wymianę... Przykre, szczególnie dlatego, że zakupiłem dopiero co m.in. nowy sprzęt komputerowy i fotograficzny, to dużo wtedy też pisałem i postanowiłem sobie to wszystko zbierać, nic wcześniej nie publikować, by wydać coś nowego na tzw. 25-lecie...

Po kilku miesiącach przeczytałem, że Wojtek Brzoska w blogu lo-li-ta napisał o moim księgozbiorze znajdującym się w jednym z katowickich antykwariatów. Jak się okazało, antykwariusz sprzedający moje książki mieszkał właśnie w wynajmowanym przeze mnie wcześniej mieszkaniu. Dzięki Wojtkowi, jego tekstowi, mogłem wreszcie zmobilizować policję do podjęcia odpowiednich kroków... Jednak prawdziwe schody w dochodzeniu do prawdy zaczęły się w katowickiej prokuraturze. Nie dość, że „przyniosłem im na tacy” pasera i złodziei, a w mieszkaniu były moje meble /które dopiero po roku udało mi się odzyskać/ sprawa zaczęła być umarzana, a właścicielka i podnajmująca mi mieszkanie, nigdy nie zostały nawet przesłuchane w sprawie... no działo się tak, by powiedzieć w największym skrócie... sprawę „zamieść pod dywan”. Jednak po wielu kolejnych pismach i wnioskach dowodowych sprawa trafiła wreszcie do sądu... z aktem oskarżenia tak śmiesznym i oczywistymi brakami i błędami formalnymi, że nie powinien on zostać przyjęty przez ten zwany „niezawisły organ”... a na rozprawach doświadczyłem... szkoda mówić... po prostu występując jako oskarżyciel posiłkowy przed sędziną dowiedziałem się tak naprawdę na czy polega nasz wymiar sprawiedliwości... nie radzę nikomu być pokrzywdzonym w sprawie... nie radzę w ogóle zetknąć się z tymi grupami zawodowymi... Skończyło się umorzeniem, ja nie miałem nawet zwrotu kosztów przejazdu... Teraz jednak wiem jak sprawnie działają pewne układy polityczne i towarzyskie, i jak ważną rolę dla struktur prokuratorskich odgrywają niektórzy ginekolodzy, przynajmniej w środowisku śląsko – zagłębiowskim... Ale, zamknijmy tę sprawę...

Po upływie sporego okresu czasu, udało mi się skompletować część opublikowanych tekstów i... okazało się, że stały mi się one bardzo bliskie, że stanowią tak zwarte w czasie i zwarte z okresami mojego życia, że ciężko byłoby je zbierać w jedną książkę, szczególnie po doświadczeniach z ostatnich 5 lat... Stanowią dla mnie one pewne zamknięte etapy na dodatek będące odrębnymi całościami... Stąd pomysł na reedycje moich książeczek i arkuszy, początkowo w formie e-booków... a w związku z tym, że ta forma książki upowszechnia się coraz bardziej i niesie inne możliwości niż książka papierowa, postanowiłem zaprosić do ich opracowania graficznego trzy różne osoby... w jakiś tam sposób ważne w moim życiu... chociażby Leonard Jaszczuk, plastyk z grup „Dell Arte”, z którym współpracowałem kiedyś, gdy tworzyliśmy z kolegami z uczelni Grupę Literacka ECCE... a teraz również współpracujemy na portalu modowo.pl, gdzie redaguję dział poezji „Przez duże P”... dlatego też każdy e-book pojawia się w trzech wersjach opracowania graficznego i z tego co widzę, każdy jest zupełnie inną całością...”

z luźnej wypowiedzi Zbigniewa J. Derdy

„... Paleta zastosowanych środków oraz warsztatowych rozwiązań większości wierszy decyduje o wrażeniu zróżnicowania przy jednoczesnej zwartości obszaru zapisanego doswiadczenia. /.../ Wielu dysponuje darem poetyckiego skrótu i esencjonalnej lapidarności, stąd i często forma haiku – posługują się nią celnie również Z.J.Derda...”


Tadeusz Kijonka, ze wstępu do „Śląskiego almanachu poetyckiego”

„ Księga... jest dotknięciem...”

Andrzej Noga – wpis na FB

Sugerowane produkty

Zadaj pytanie sprzedawcy

Poleć produkt znajomemu

By pobrać darmowy e-book musisz być zalogowany - logowanie.
Jeśli nie masz jeszcze konta - zarejestruj się.